Wdrożenie MICA w Polsce o co to całe zamieszanie

Ustawa o rynku kryptoaktywów – gdzie jesteśmy w styczniu 2026 r. i o co to całe zamieszanie?

Mamy styczeń 2026 roku. Dla branży krypto w Polsce to czas, który można określić jednym słowem: schizofrenia. Z jednej strony kryptowaluty weszły na salony dzięki unijnemu rozporządzeniu MiCA (Markets in Crypto-Assets), stając się pełnoprawną częścią sektora finansowego. Z drugiej strony, w Polsce tkwimy w legislacyjnym klinczu. Ustawa, która miała wdrożyć te przepisy na naszym podwórku, pod koniec grudnia 2025 r. została zawetowana przez Prezydenta, a rząd przyjął jeszcze raz projekt ustawy tożsamy z tym zawetowanym przez Prezydenta. 12 stycznia 2026 r. jestesmy już po senackim etapie prac nad tą „nową ustawą”. Zakładam, że czeka nas kolejne veto.

Jako doradczyni podatkowa i prawniczka obserwująca ten rynek od lat, widzę w tym zamieszaniu więcej polityki i lobbingu niż merytorycznej troski o rynek. O co więc toczy się gra i dlaczego obecna sytuacja jest niebezpieczna?

MiCA obowiązuje, ale my stoimy w rozkroku

Warto przypomnieć podstawy: MiCA to rozporządzenie unijne, co oznacza, że jego główny trzon obowiązuje wprost we wszystkich krajach UE, od Litwy po Hiszpanię. Polska ustawa miała jedynie doprecyzować detale – wskazać organ nadzoru (KNF) i określić szczegóły procedury licencyjnej.

Przez weto prezydenckie znaleźliśmy się w dziwnej sytuacji. Podmioty, które już działały (np. kantory wpisane do rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych), mogą funkcjonować na starych zasadach do 1 lipca 2026 r. Jednak brak ustawy sprawia, że nie wiadomo, jak ubiegać się o nowe licencje, które będą wymagane po tej dacie. Jesteśmy w rozkroku – mamy stare firmy, które można kupić (i kwitnie nimi handel), i brak ścieżki dla nowych, profesjonalnych graczy. Co więcej, jak widzimy na poziomie Unii Europejskiej trwa „regulatory shopping” czyli przyciąganie do siebie firm krypto przez posiadanie przepisów i mniejsze lub większe otwarcie regulatora na rynek.

KNF to jedyny logiczny wybór dla nadzorczy nad rynkiem krypto w Polsce

Główną osią sporu stała się rola Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Krytycy ustawy twierdzą, że KNF „zabije innowacje” i że nadzór powinien trafić np. do Ministerstwa Cyfryzacji. Moje stanowisko jest jasne: kryptowaluty to rynek finansowy, a nie kółko zainteresowań technologicznych. Modele biznesowe giełd kryptowalut czy kantorów nie różnią się drastycznie od modeli tradycyjnych instytucji finansowych. Skoro MiCA narzuca wymogi kapitałowe, ochrony środków klientów zbliżone do tych z rynku kapitałowego (MiFID), to naturalnym nadzorcą jest KNF.

Co więcej, KNF ma kompetencje. Posiadał Departament Innowacji Finansowych, prowadził piaskownicę regulacyjną blockchain. Przerzucanie nadzoru do innego resortu byłoby nieracjonalne i tworzyłoby niebezpieczny wyłom w systemie nadzoru.

Co więcej, z kontrowersyjnych tez – Polska ma prawo w sposób dowodlny kształtować swoje przepisy i politykę w stosunku do rynku finansowego. Jeżeli od lat konsekwentnie, Polska jest jednym z krajów gdzie najtrudniej jest otrzymać pozwolenie na działanie np. jako KIP (krajowa Instytucja Płatnicza), to ciężko się dziwić, że podobne podejście będzie stasowane do rynku znacznie młodszego.

Fałszywy mit „zabijania innowacji”

W przestrzeni medialnej wygrała narracja lobbystów, jakoby polska ustawa niszczyła innowacyjność. Zadajmy sobie jednak szczere pytanie: czy kantor wymiany kryptowalut jest innowacją? Nie. To biznes polegający na pośrednictwie, tak jak kantor walutowy. Innowacja dzieje się na poziomie technologii – w rozwiązaniach Layer 2, w dowodach wiedzy zerowej (ZK-proofs), w pracy deweloperów tworzących nowe protokoły. Ci ludzie – programiści, twórcy technologii – zazwyczaj nie zakładają giełd ani kantorów, więc wymogi licencyjne w nich nie uderzają. Innowacja w Polsce ma się dobrze, a regulacje dotyczą bezpieczeństwa obrotu finansowego, a nie kodu źródłowego.

Awantura o domeny a prawdziwe zagrożenia

Weto zostało w dużej mierze sprowokowane zapisami o „rejestrze domen zakazanych”. Przeciwnicy grzmią o cenzurze i arbitralności urzędników. Zapominają jednak, że analogiczny rejestr od lat funkcjonuje w ustawie hazardowej i działa.

Rejestr ten ma chronić Polaków przed oszustwami i podmiotami działającymi bez licencji. KNF nie wpisuje tam firm „bo tak mu się widzi”. To proces administracyjny, od którego można się odwołać do sądu. Jako prawniczka pomagająca klientom składać m.in. zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa w związku z wyłudzeniem krypto czy FIAt nie jestem „wolnościowcem” za wszelką cenę – widzę, jak wielu ludzi traci majątki przez fałszywe platformy inwestycyjne. Państwo musi mieć narzędzia, by blokować podmioty, które nie grają fair.

Co nam umyka? DAC8 i koniec złudnej anonimowości

Podczas gdy politycy kłócą się o KNF i domeny, w tle dzieje się prawdziwa rewolucja, o której mówi się za mało. Od 1 stycznia 2026 r. wchodzi w życie dyrektywa DAC8 (automatyczna wymiana informacji podatkowych).

To koniec mitu o anonimowości na scentralizowanych giełdach. Coinbase, Binance czy inne podmioty działające w UE będą raportować transakcje polskich rezydentów do swoich organów podatkowych, a te przekażą je do polskiego fiskusa.

Niezależnie od losów polskiej ustawy o kryptoaktywach, system uszczelniania podatków działa. To jest realne wyzwanie dla inwestorów, a nie to, czy KNF będzie mógł zablokować oszukańczą stronę. Jest to wyzwanie zwłaszcza dla nieuczciwych inwestorów- nie bójmy się tego powiedzieć otwarcie.

Czy kryptowaluty są legalne?

I na marginesie pytanie, które od lat pojawia się w kontekście kryptowalut (i szerzej kryptoaktywów). Czy kryptowaluty i kryptoaktywa są legalne? I tutaj odpowiedź jest prosta – tak, same kryptowaluty i kryptoaktywa jako takie są legalne. Można je emitować i sprzedawać, a tym samym można je kupować. Natomiast sę pewne zasady na jakich można to robić – i to jest kluczowe.

Szerzej na ten temat pisałam już w 2020 r. w tym artykule: https://msztax.pl/czy-kryptowaluty-sa-legalne/

Podsumowanie – czyli czy rynek krypto jest naprawdę ciemiężony?

Obecna sytuacja to efekt decyzji politycznej, by „dokręcić śrubę”, a następnie reakcji politycznej w postaci weta. Życzę nam wszystkim, aby rządzący podejmowali decyzje w szerszym kontekście ochrony konsumentów i stabilności rynku, a nie pod wpływem emocji czy lobbingu. Kryptowaluty potrzebują jasnych reguł gry, a nie chaosu. MiCA i tak wyczyści rynek z najsłabszych podmiotów – było to już wiadome kilka lat temu przy jej uchwalniu.

Pytanie tylko, czy chcemy, aby polskie firmy miały w tym nowym ładzie swoje miejsce pod nadzorem silnego regulatora, czy wolimy, by uciekały na Litwę lub Cypr, zostawiając polskich klientów z mniejszą ochroną.

Można to porównać do budowy domu. MiCA wylała nam solidne fundamenty w całej Europie. My w Polsce kłócimy się o kolor drzwi wejściowych, podczas gdy inni (jak Francja) już dawno meblują wnętrza i wydają pierwsze licencje. Czas przestać się kłócić i zacząć budować.

Więcej w tym temacie możecie posłuchać w mojej rozmowie z Piotrem Zającem – maklerem i dziennikarzem finansowym. Rozmowa została nagrana pod koniec 2025 r.

Zastrzeżenie: Artykuł ma charakter publicystyczny i edukacyjny. Przed podjęciem decyzji podatkowych skonsultuj się ze mną aby przeanalizować Twoją indywidualną sytuację. Jeżeli temat jest „gruby” umów się od razu na konsultację.

Opublikowano w kategorii Bez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *